Sardynia. Porady praktyczne i koszty podróży

Sardynia

Jak dolecieć?

Z Polski na Sardynię najtaniej jest dostać się Ryanairem. Najtańsza opcja to bezpośredni przelot z Krakowa do Cagliari. Bilet w obie strony można kupić nawet za 300zł. Inna możliwość to wylot z Warszawy z przesiadką w Brukseli lub Mediolanie, skąd można dostać się do Alghero lub Cagliari. Ta opcja jest około dwukrotnie droższa ze względu na konieczność zakupu biletu nie na dwa, a na cztery odcinki podróży. Jest jednak dość komfortowa – wylot jest z Warszawy, a dogodne godziny lotów umożliwiają przylot na Sardynię rano i wylot późnym wieczorem, dzięki czemu mamy więcej czasu na wyspie.

Ryanair Bergamo
W oczekiwaniu na przesiadkę w Bergamo…

My wybraliśmy trasę kombinowaną:
Najpierw lot Wizzairem z Warszawy Chopin do Mediolan Bergamo (6:05 -> 8:10), 3h oczekiwania na lotnisku, a następnie lot Ryanairem do Cagliari (11:25 -> 13:00). W samym Cagliari byliśmy więc przed 14-tą i nadal mieliśmy pół dnia na rozkoszowanie się tym pięknym  miastem 🙂 Powrót był jeszcze szybszy: o 17.55 lot Ryanairem z Cagliari do Mediolan Bergamo (19:25), tam zaledwie 1,5h czekania na lotnisku (idealnie na przesiadkę) i o 21:25 znów Ryanair, tym razem do Warszawy Modlin (na miejscu o 23:05).

Za bilety w obie strony obejmujące długi weekend czerwcowy zapłaciliśmy po 660zł za osobę. Wylatywaliśmy w czwartek rozpoczynający długi weekend, a wracaliśmy we wtorek.

Jak się przemieszczać?

Zdecydowanie najlepszym sposobem na zwiedzenie wyspy jest wypożyczenie auta. Daje to dużą niezależność i możliwość dotarcia do położonych na uboczu miejsc, w których jesteśmy tylko my i piękne widoki 🙂

Sardyńczycy niestety nie jeżdżą najlepiej, co jest największym minusem tej opcji. Zdecydowanie odradzam wypożyczanie tam auta przez niedoświadczonych kierowców! Drogi na wyspie są kręte, chociaż na szczęście dość puste i w dobrym stanie. Momentem, który sprawia duże problemy są natomiast przejazdy przez miasta i miasteczka – wąziutkie uliczki, w które auto ledwo się mieści, prowadzące w dodatku ostro pod górę, a do tego Sardyńczycy wyjeżdżający bez zastanowienia z podporządkowanych ulic i parkingów. W miastach jest duży ruch, a styl jazdy mieszkańców jest koszmarny! Trzeba mieć oczy dookoła głowy. Trasy poza miastami są natomiast bardzo malownicze i bezpieczne.

Małe autko można mieć już za ok 100zł za dzień (my za swoje Renault Clio zapłaciliśmy niecałe 400zł za 5 dni). Polecam stronę www.rentalcars.com, na której można porównać oferty kilku wypożyczalni i zarezerwować najlepszą. My korzystaliśmy z Goldcar. Oczywiście na miejscu wypożyczalnia próbuje jeszcze wcisnąć nam drogie ubezpieczenie (często przekraczające koszt samego wypożyczenia auta), jednak nie mamy obowiązku wykupywania go. Warto zapoznać się wcześniej z warunkami ubezpieczenia standardowego, wliczonego w podstawową cenę.

Benzyna jest niestety dość droga (średnio 1,6 EUR za litr, czyli ok 6,68zł – stan na czerwiec 2015). Przejechanie całej wyspy wzdłuż linii brzegowej (trasa na 1 150km) wymagało od nas zatankowania za ok 450zł.

Roadtrip
Nasze autko – Renault Clio

Gdzie się zatrzymać?

Na dłuższy pobyt proponuję wybrać północną lub wschodnią część wyspy, gdzie są najpiękniejsze plaże z bajecznym odcieniem wody. Plaże są rozrzucone po całym wybrzeżu i jeśli nie podoba nam się jedna (zbyt tłoczno lub piasek ma nieidealny kolor) – wystarczy podjechać dosłownie parę kilometrów dalej, żeby znaleźć własną rajską zatokę 🙂 Nam w szczególności do gustu przypadła Isola Rossa – niewielkie miasteczko położone na północnym wybrzeżu Sardynii, które dysponuje dwiema pięknymi plażami. Pisałam o niej przy okazji 10 miejsc, które warto zobaczyć na Sardynii.

Nocleg w Cagliari
Nasz pokój w Ladybird Guesthouse w Cagliari

Nie polecam natomiast południowo-zachodniej części wyspy, gdzie raczej przeważają klify. Jest tam co prawda kilka ładnych plaż (w tym osławiona Chia), jednak ze względu na duży wiatr – kąpiele morskie są tam mocno utrudnione.

Jeżeli chodzi o noclegi, to spaliśmy głównie w kwaterach prywatnych (są stosunkowo tanie, a oferują dobry standard) i niższej klasy hotelach. Za noc w pokoju 2-osobowym płaciliśmy średnio 120-140zł. Wszystko rezerwowane przez booking.com na kilka dni przed wyjazdem.

Co jeść?

Jedzenie w restauracjach jest dość drogie (jak to we Włoszech). Oczywiście nie można odmówić sobie jednego wypadu na idealną włoską pizzę z winem lub wieczornego wyjścia na najlepsze na świecie lody 🙂 , ale żywienie się tak na co dzień doprowadziłoby budżet naszej podróży do ruiny. Dlatego też na co dzień zaopatrywaliśmy się w pysznostki w jednym z najtańszych i najlepiej zaopatrzonych maEuroSpinrketów na Sardynii – EuroSpin. To sieć podobna do naszej Biedronki, w której można kupić praktycznie wszystko. My codziennie zaopatrywaliśmy się w ciepłe bułeczki typu ciabatta, pyszne suche kiełbasy, sery i wino, a następnie jechaliśmy na plażę, na której robiliśmy sobie piknik 🙂 Cudowna sprawa! Na jedne takie zakupy wydawaliśmy średnio 10-12EUR, a starczały nam one na 2-3 posiłki dla 2 osób.

Ile to kosztuje?

Koszt 5-dniowego pobytu na Sardynii dla 2 osób:

– bilety lotnicze: 2x 660zł  (można kupić znacznie tańsze!)
– wynajęcie samochodu na 5 dni: 400zł
– benzyna: 450zł
– 5 noclegów: 650zł
– jedzenie: 350zł
– wyjście do restauracji (kolacja z winem): 150zł
– bilety wstępu: 0zł (nie zapłaciliśmy dosłownie za żaden wstęp :))

W sumie: 3.320zł za 2 osoby (ok 1 660zł za osobę)

Sposoby na oszczędności? Zakupienie tańszych biletów lotniczych (można je dostać nawet za 300zł) i wyjechanie z przyjaciółmi, dzięki czemu koszty samochodu i paliwa rozłożą się na 4 osoby. W takiej opcji można spędzić cudowne 5 dni na Sardynii za niecałe 1.000zł od osoby 🙂

Przeczytaj także Sardynia – co warto zobaczyć?

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

5 thoughts on “Sardynia. Porady praktyczne i koszty podróży

  1. Wszystko fajnie, ale wypożyczenie auta na Sardynii bez ubezpieczenia to jednak spore ryzyko: Włosi jeżdżą specyficznie, nie mówiąc już o ich alternatywnych sposobach parkowania 😉 Szczególnie jeżeli bierzemy samochód z takiej wypożyczalni jak Goldcar, która nie ma zbyt dobrej renomy, polecałbym jednak opcję z ubezpieczeniem.

  2. Hej. Mieliscie moze okazje skosztowac casu marzu podczas tego pobytu? Jesli nie, to czy spotkaliscie to w jakichs lokalnych punktach gastronomiczynch? Jest to ogolnie dostepne na kazdym kroku, czy raczej przypadkowy turysta nie ma szans na dowiedzenie sie ze takie cos w ogole istnieje?

    1. O tym typie sera dowiedzieliśmy się dopiero po powrocie do kraju. Na miejscu nie rzucił nam się niestety w oczy, a szkoda – wówczas na pewno byśmy skosztowali. Cóż.. Będzie pretekst do powrotu na Sardynię 🙂 Gdyby udało Ci się go znaleźć – napisz proszę jak smakował. Jestem bardzo ciekawa 🙂

    2. Panie Kmilu: sprzedaż casu marzu jest niedozwolona w sklepach (i dużych i małych), więc jedynym sposobem na jego posmakowanie są prywatne domy. Jego produkcja nie jest zbyt ozpowszechniona. Mi, w ciągu piętnastu lat pobytu na wyspie, udało się go posmakować dwa razy przy okazji festynu (ale zawsze w domu prywatnym) i muszę przyznać, że nie wzbudził mojego zachwytu. Bardzo ostry, gorzkawy smak. No i te małe robale, które ci uciekają spod nosa… Nie jest aż tak wstrętnie, ale w mojej opinii nie warto za wszelką cenę przewracać Sardynii do góry nogami, by go znaleźć. 😉

Dodaj komentarz