Kolumbia dzień 4: park archeologiczny San Agustin

Złapałyśmy najwcześniejszy możliwy autobus z Neivy do San Agustin (5.20, Coomotor), żeby być u celu jak najwcześniej rano. Podróż miała zająć do 5 godzin, więc zakładałyśmy, że będziemy na miejscu ok 10.30 i po zrzuceniu bagażu do hotelu wyruszymy na szlak po 11-tej. Nasz autobus jechał aż z Bogoty i o dziwo był w Neiva idealnie na czas. Niestety w dalszej części trasy nie było już tak kolorowo. Zaczęliśmy od stacji benzynowej (jeszcze w Neiva) i ponad 40-minutowego tankowania. Co ciekawe – ze względów bezpieczeństwa wszyscy pasażerowie muszą opuścić autokar na czas tankowania. Oglądaliśmy więc wspólnie wschód słońca siedząc na schodkach stacji benzynowej 😉 Finalnie dojechaliśmy na miejsce po 7h jazdy.

Trzeba jednak przyznać, że Kolumbia ma chyba najbardziej komfortowe autokary na świecie. Ani w Polsce, ani nigdzie na świecie nie zdarzyło mi się jechać czymś tak wygodnym! Mięciutkie siedzenia rozkładające się prawie na płasko z wygodnym podnóżkiem. Przespałyśmy co najmniej 3-4 godziny drogi dzięki czemu podróż, mimo że przedłużona, minęła nam bardzo szybko 🙂

Z ciekawostek: W Kolumbii progi zwalniające występują nie tylko w miastach, ale także na trasie. Mam wrażenie, że to tańsza alternatywa dla naszych fotoradarów. Skutek mają w każdym razie bardzo podobny – wszyscy jeżdżą jak wariaci i zwalniają dopiero przed progami 😉

Po dojechaniu do San Agustin od razu oblegli nas organizatorzy wycieczek (chociaż sami nazywają siebie „informacją turystyczną”), co w sumie było miłym urozmaiceniem po Neivie i Bogocie, gdzie mimo poszukiwań nie znalazłyśmy żadnego lokalnego biura podroży. Gosia zaczęła rozmawiać z Yimmy (to imię naganiacza, którego bardzo polecamy) i chwilę potem przeszłyśmy do jego biura porozmawiać o wycieczkach. Od razu zdecydowałyśmy się na zwiedzanie okolic na koniu – w dużej mierze po to tu przyjechałyśmy 🙂 Zamówiłyśmy tę wycieczkę na następny dzień rano, po czym pojechałyśmy taksówką do hotelu zostawić bagaże. Hotel okazał się lekkim niewypałem – był bardzo daleko od centrum (musiałyśmy za każdym razem brać taxi, co w San Agustin nie jest łatwe – jeździ tu zaledwie paru kierowców) i dostałyśmy pokój na strychu, gdzie temperatura sięgała chyba 50 stopni a nie było klimatyzacji. Na szczęście wieczorem mocno się ochłodziło, więc przetrwałyśmy tę noc. Sama dom oraz jego właścicielka byli uroczy, co zrekompensowało nam niewygody 🙂

Ok 14-tej ruszyłyśmy na zwiedzanie Parku Archeologicznego San Agustin, do którego dojechaliśmy taksówką. Park jest bardzo rozległy, a spacer po nim można spokojnie nazwać półdniowym trekkingiem. Nam przejście całości zajęło 3h, ale nie przyglądałyśmy się zbyt dokładnie posągom. Zakładam więc, że można tam spędzić nawet 5h 😉 Zwiedzanie zaczyna się od muzeum, później przechodzi się przez gęstą dżunglę z posągami, a następnie spaceruje się od polany do polany. Przedostatnim punktem jest mini wodospad z rzeźbami, a na końcu trasa wiedzie ostro w górę do punktu widokowego. Wstęp 20.000COP, czyli ok 25zł.





Miejsce jest ciekawe nie tylko archeologicznie, ale i przyrodniczo 🙂








Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz