Kolumbia dzień 18-21: Karaibska wyspa San Andres

Kilka ostatnich dni w Kolumbii postanowiłyśmy spędzić na przynależącym do tego kraju karaibskim archipelagu San Andres y Providencia, a dokładniej na jego głównej wyspie – San Andres. Po ponad 2 tygodniach ciągłego przemieszczania się, spania w kiepskich warunkach i wstawania o 5-tej rano zamarzyły nam się 3 dni odpoczynku na idyllicznej wyspie o białych plażach. Ten archipelag położony jest prawie 800km na północ od Kolumbii i mówi się, że morze ma tam 7 odcieni błękitu – chciałyśmy to sprawdzić 🙂

San Andres y Providencia

Na San Andres można dostać się jedynie drogą powietrzną. My leciałyśmy tam z Cartageny, a wracałyśmy już bezpośrednio do Bogoty. Za bilet Cartagena-San Andres zapłaciłyśmy 206.000 COP (ok 270 zł) za osobę. Lot powrotny na trasie San Andres-Bogota kosztował nas 195.000 COP (ok 255 zł) za osobę. W obu przypadkach leciałyśmy liniami VivaColombia, bilety kupowałyśmy ok 2 tygodnie przed wylotem i do obu biletów musiałyśmy dokupić bagaż nadawany, który niestety jest dość drogi i nie jest wliczony w podstawową cenę biletu. Do tego, lecąc na San Andres y Providencia trzeba pamiętać o „opłacie klimatycznej”, która uiszczana jest na lotnisku podczas odprawy bagażowej i kosztuje ok 52.500 COP, czyli niecałe 70zł. Samo przedostanie się i powrót z San Andres są więc dość drogie – my wydałyśmy na to prawie 600zł od osoby. W skali naszego niskobudżetowego wyjazdu wydaje się, że to bardzo drogo. Z drugiej strony to tylko 600zł za wakacje na karaibskiej wyspie. Cena, za którą nigdy nie dostałybyśmy się tu z Polski. Z perspektywy czasu mogę powiedzieć, że warto było ponieść ten koszt 🙂


Na San Andres przyjeżdża się głównie dla plaż, które ulokowane są na północy i wschodzie wyspy. Najpiękniejsza z nich, ale jednocześnie najbardziej zatłoczona to plaża „miejska” miasta San Andres (jedynego miasta na wyspie) położona na północy wyspy. Szeroka, długa i z cudownym widokiem na wysepkę Johnny Cay. Tam woda ma naprawdę kilka różnych odcieni 🙂




Plaże na wschodnim wybrzeżu wyspy są znacznie mniej zatłoczone, a szczególnie plaża Sound Bay przy której nocowałyśmy. Często oprócz nas w zasięgu wzroku były tylko 2-3 osoby. Cudowna duża pusta plaża 🙂


Drugą plażą na wschodnim wybrzeżu jest Rocky Cay. Nieco bardziej zatłoczona, ale można tu znaleźć dla siebie miejsce 🙂 Do tego ta plaża ma coś niezwykłego – istnieje tu pas wody na tyle płytkiej, że na piechotę można dostać się na pobliską wysepkę nazwaną właśnie Rocky Cay. Podczas brodzenia można natrafić na miejsce, gdzie woda sięgnie prawie pod brodę, ale większość czasu jest zaledwie do pasa i nawet osoby nie umiejące pływać spokojnie sobie radzą 🙂 Sama wysepka jest dość ciekawa, gdyż jest pozostałością korala. Ciężko chodzi się po niej na boso, ale jest to wykonalne po mocnym zaciśnięciu zębów 😉 Bardzo niedaleko wyspy stoją wraki statków, co daje niesamowity efekt!





Poza plażami, warto odwiedzić jeszcze dwa miejsca na wyspie. Pierwszym z nich są miejsca do snoorkowania – La Piscinita i West View ulokowane niecały kilometr od siebie (wstęp do obu tych miejsc kosztuje 4.000COP, czyli 5-6 zł). Za sprzęt do snoorkowania dopłaca się dodatkowo. Drugim ciekawym miejscem jest Hoyo Soplador – skaliste wybrzeże z czymś w rodzaju gejzerów. Najlepiej wybrać się tam podczas dużego wiatru, ponieważ do uruchomienia gejzera potrzebne są w tym przypadku duże fale.



Na wyspie nie brak też przyrody 🙂 Poniżej zdjęcie jaszczurki wylegującej się na tarasie naszego domku.

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

One thought on “Kolumbia dzień 18-21: Karaibska wyspa San Andres

Dodaj komentarz