Kolumbia dzień 15: Park Tyrona

Do Parku Tyrona wyszłyśmy wcześnie rano, aby uniknąć tłumów w parku plus mieć więcej czasu na spokojny trekking i wypoczynek na plażach. Chciałyśmy złapać bus o 7.00, który jedzie do parku godzinę. Niestety nie do końca wyjaśniono nam, gdzie zatrzymują się te busy. Poszłyśmy więc na piechotę i będąc już blisko zaglądałyśmy po kolei w każdą uliczkę licząc na to, że wreszcie natrafimy na taką z zaparkowanymi autobusami. Co chwilę jakiś Kolumbijczyk pokazywał nam, żeby iść jeszcze prosto. Najwyraźniej dwie białe w tej okolicy mogły oznaczać tylko autobus do Parku Tyrona 😉 Szłyśmy tak i szłyśmy tracąc powoli nadzieję, kiedy usłyszałyśmy trąbienie a obok nas znikąd pojawił się autobus. Ktoś z niego wyjrzał i krzyknął „Tyrona” dając nam znać ręka żebyśmy wsiadały. Podróżowanie po Kolumbii jest takie łatwe 😀

Do parku dojechałyśmy o 8-mej i okazało się, że musimy wziąć udział w 30-minutowym obowiązkowym intro (oczywiście po hiszpańsku). Opóźniło to nasz start i cieszyliśmy się, że wcześnie wyszłyśmy z hotelu. Po obejrzeniu filmiku o przyrodzie w parku i wysłuchaniu pracownika – mogłyśmy nareszcie kupić bilety. Dla zagranicznych turystów jest to 39.500COP, czyli ok 50zł. Cóż.. Za największą atrakcję turystyczną Kolumbii trzeba zapłacić. Złapałyśmy szybko busik wwożący turystów jak najgłębiej parku się da (3.000COP, niecałe 4zł), po czym ruszyłyśmy pieszo. Droga wiedzie przez las. Początkowo była bardzo zatłoczona – przed nami szło kilkanaście osób, które co chwila zatrzymywały się na zdjęcia lub odpoczynek. Powoli to szło. Kiedy jednak dotarliśmy do pierwszej plaży – część osób została tam na dłużej i na szlaku zaczęło robić się luźniej. Udało nam się nawet zaobserwować małpy 🙂 Natknęłyśmy się też na kilka pięknych kolorowych jaszczurek, a w drodze powrotnej widziałyśmy gryzonia wielkości bardzo dużego królika, którego podejrzewamy o bycie kapibarą 😉

Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona

Dojście do głównej plaży, czyli Cabo San Juan del Guia Cape, zajęło nam aż 3h. Po drodzę robiłyśmy tylko krótkie przystanki na zdjęcia, poszukiwanie zwierząt i podziwianie mijanych plaż, jednak korek w początkowej części szlaku zrobił swoje. Droga powrotna była już na szczęście szybsza i zajęła tylko 2h. Na Cabo San Juan zrobiłyśmy dłuższą przerwę na kąpiel i opalanie. Woda ma piękny odcień, chociaż jest zimniejsza niż się spodziewałyśmy. Na plaży jest też sporo ludzi, jednak po tym, co czytałyśmy o Parku Tyrona spodziewałyśmy się znacznie większego tłumu.

Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona
Park Tyrona

Plaże w Parku Tyrona są faktycznie piękne, ale aż przykro jest patrzeć, jak większość turystów przyjeżdża tu tylko dla plaż. Ubrani w stroje kąpielowe, sukienki plażowe i japonki przemierzają park nie zwracając uwagi na bogactwo otaczającej ich przyrody. Nie poświęcają ani chwili na obserwację niesamowitej dżungli i zamieszkujących jej zwierząt. Niestety, obecnie Park Tyrona stał się jedynie płatną plażą….

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz