Japonia (dzień 7) – Nara: świątynie i 1200 jeleni

Nara to jedna z dawnych stolic Japonii, która obfituje w świątynie oraz.. jelonki. To właśnie mnogość i przyjazność tych zwierząt odróżniają Narę i jej zabytki od innych japońskich miast. Możliwość karmienia z ręki i głaskania jelonków na tle niesamowitych budowli wpisanych na listę światowego dziedzictwa jest wprost niesamowita!

Za 150Y (ok 4.5zł) można kupić specjalne ciasteczka dla jelonków. Nam jedno opakowanie wystarczyło na cały dzień. Budki sprzedające te ciasteczka łatwo rozpoznać – są małe, mają duży napis 150Y, a wokół nich kręci się od kilku do kilkunastu głodnych parzystokopytnych 🙂

Po nakarmieniu kilkunastu jelonków i nacieszeniu się otaczającymi nas zwierzętami, nadszedł czas na zwiedzanie świątyń. Na pierwszy rzut wybraliśmy świątynię będącą symbolem Nary, czyli Todai-ji Temple (World Heritage World Heritage). Jej główny budynek (Daibutsuden Hall) to największy drewniany budynek na świecie! Naprawdę robi wrażenie. Aż trudno uwierzyć, że oryginalna konstrukcja z 752 roku była jeszcze większa! To, co dziś możemy podziwiać jest bowiem rekonstrukcją z 1692 roku rozmiaru 2/3 wielkości oryginalnej świątyni. W głównym budynku mieści się ogromny 15m budda wykonany z brązu. Atrakcją dla rodzin z dziećmi jest natomiast wyrzeźbiona w jednej z drewnianych komun dziura, która jest prawdopodobnie wielkości dziurki w nosie wielkiego Buddy. Przeciśniecie się przez nią gwarantować ma powodzenie w życiu. Niestety mieszczą się w niej tylko dzieci. Wstęp do całego kompleksu 500Y (ok 15zł).

Następnie skierowaliśmy się do Kasuga Kaisha Shrine, wokół której znajduje się około tysiąca kamiennych latarni ishi-doro. Do samej świątyni nie wchodziliśmy (wstęp 1.000Y).

IMG_3743.JPG

W drodze powrotnej zobaczyliśmy Yoshikien Garden – niewielki, ale piękny ogród w stylu japońskim. Wstęp bezpłatny dla zagranicznych turystów (wystarczy wypełnić na wejściu krótką 4-pytaniową ankietę).


Obok jest jeszcze piękniejszy i znacznie większy ogród (Isuien Garden), ale wstęp jest płatny 900Y. Nie weszliśmy do środka, ale widzieliśmy sporą część tego terenu z Yoshikien. Mając dłuższą chwilę na odpoczynek z pewnością warto tam zajrzeć.

Na koniec zobaczyliśmy jeszcze Konfukuji Temple, a właściwie jej dwie pagody – niewielka trzypiętrowa i ogromna 5-piętrowa. Wstęp bezpłatny. Sama świątynia jest akurat w remoncie.


Wracając na dworzec deptakiem Sanjodori natrafiliśmy na przemiłą rodzinną restaurację, w której zjedliśmy tradycyjne japońskie okonomiyaki. Nazwa tej potrawy oznacza dosłownie „tak jak lubisz”. Cała zabawa polega na tym, że w przy stolikach wbudowana jest płyta grzewcza, na której samodzielnie podsmaża się potrawy. Można więc kontrolować stopień wysmażenia, a dodatkowym plusem jest fakt, że nawet przy bardzo wolnym jedzeniu ostatni kęs jest tak samo ciepły jak pierwszy (tyle, że jest nieco bardziej wysmażony). Bardzo fajne i tanie jedzenie.

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz