Japonia (dzień 5) – Kyoto

Dzisiejsze zwiedzanie zaczęliśmy od Fushimi Inari, czyli świątyni tysiąca tori (wejście bezpłatne). Jest to jedno z najbardziej znanych miejsc w Japonii. Dzieje się tak za sprawą bardzo charakterystycznego tunelu z czerwonych bram tori.

Chram składa się z kilku budynków oraz najbardziej rozpoznawalnej części, czyli tuneli z bram tori. Jest ich kilka – są różnej długości, a dwa z nich zbudowane są z mniejszych tori.

Tunele powoli pną się w górę. W pewnym momencie droga się rozwidla i należy wybrać tę w prawo, kierując się po znakach na bramy tori. Można w ten sposób dojść dość wysoko, przemierzając zbocze góry pod bramami tori. My doszliśmy na 6-tą stację, skąd do szczytu było jeszcze 15min wspinaczki. Warto dojść przynajmniej do tego samego miejsca, bo to właśnie od 6-tej stacji rozpoczynają się piękne panoramiczne widoki na Kyoto 🙂 Schodząc wybraliśmy alternatywną ścieżkę, na której prawie nie było tori, ale za to mijaliśmy małe ołtarzyki i cmentarze.

Po zejściu z góry mieliśmy szczęście zobaczyć nabożeństwo odprawiane w głównej świątyni (budynek „Main Temple”). Odprawiało je trzech kapłanów ubranych luźne szaty przypominające stroje shogunów, ale w bardzo jasnych barwach. Na głowie mieli prześmieszne czarne czapki wyglądające na zbyt małe garnki wykute z żelaza, które w dodatku mieli przytwierdzone na głowy białymi gumkami zaczepianymi pod brodą 😉

Na terenie chramu jest bardzo dużo posągów lisów, które uważane są za bożych wysłanników.

Dojazd jest banalnie prosty – wystarczy 5min pociągiem JR z Kyoto Station (2 stacje, pociągi jeżdżą co ok 8min). Wejście do chramu jest dosłownie naprzeciwko dworca, więc wystarczy przejść zaledwie kilka metrów. Zwiedzanie zajęło nam ponad 2h, a wcale nie zwiedzaliśmy dokładnie. W świątyni byliśmy po 10-tej i już był w niej duży tłok. Polecamy dotarcie tam jak najwcześniej rano.

Następnie ponownie złapaliśmy pociąg JR, aby na Kyoto Statio przesiąść się w autobus jadący do kolejnej świątyni wpisanej na listę UNESCO – Kiyomizudera (wejście 300Y, czyli ok 10zł). Zdecydowanie warto wykupić wstęp – inaczej nie widać zupełnie pali, na których stoi świątynia, a to właśnie z tego jest znana. Widok robi wrażenie!

Kolejnym, i ostatnim na dziś, punktem programu był zamek Nijojo, znany przede wszystkim ze swojej „słowniczej podłogi” (wstęp 1200Y, czyli ok 38zł). Skrzypienie przez nią wydawane miało byc swego rodzaju alarmem antykradzieżowym 😉 To niesamowite, ale to skrzypienie naprawde przypomina śpiew ptaków! Przez cały pobyt tam zastanawialiśmy sie, jak oni to zrobili! Wnętrza zamku są bardzo skromne, ale uwagę przyciągają dwa typy elementow dekoracyjnych – malunki na ścianach oddzielających pomieszczenia oraz zdobione sufity (w każdym pomieszczeniu inne).

Oprócz zamku, jest jeszcze piękny ogród (a właściwie dwa ogrody) oraz pałac, który ogląda się z zewnątrz. Miejsce zdecydowanie warte zwiedzenia! A słowiczą podłogę trzeba usłyszeć na własne uszy! Zamek otwarty jest do 16.00, ogrody do 17.00.

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz