Japonia (dzień 4) – rzut oka na Fuji i zwiedzanie Kyoto

Znów wstaliśmy przed 6-tą rano, aby zdążyć na poranny pociąg do Kyoto. Tym razem pogoda nam dopisała – było słonecznie i ciepło. Brak chmur umożliwił nam spełnienie jednego z naszych marzeń – zobaczenie na własne oczy wulkanu Fuji. W piękny dzień widać go dobrze z pociągów jadących na zachód od Tokyo, w tym z naszego shinkansena Hikari wiozącego nas do Kyoto.

Po dojechaniu do Kyoto, wzięciu kilku mapek z biura informacji turystycznej i dojechaniu do hostelu (Kyoto Compass Guesthouse), zapada decyzja o wypożyczeniu stamtąd rowerów (500Y za cały dzień). Co prawda zakupiliśmy już całodzienny bilet autobusowy (500Y), ale pogoda była cudowna i chcieliśmy ją jak najlepiej wykorzystać. Do tego zwiedzanie Kyoto na rowerze jest polecane w każdym przewodniku 🙂 Ok 11.30 wsiadamy więc na jednoślady i ruszamy na zwiedzanie północno-zachodniej części miasta. Trasa zaproponowana przez właścicielkę guesthouse’u biegła wzdłuż rzeki i była naprawdę malownicza.

Na początek skierowaliśmy się do dzielnicy Arashiyama (łatwy dojazd także kolejką JR), w której znajduje się kilkanaście świątyń. Pierwsza na naszej liście jest Tentyuji Temple z przepięknym ogrodem w stylu zen. Wstęp do świątyni i ogrodu 600Y (do samej świątyni – 500Y).  Wnętrze jest bardzo minimalistyczne i przypomina tradycyjne japońskie domy. Widok na ogród jest jednak wart wejścia do środka. Cudowne miejsce 🙂

Zaraz za murami świątyni jest las bambusowy, który był dla mnie głównym celem wycieczki do Arashiyama. Naprawdę warto się nim przespacerować. Widzieliśmy już wiele lasów bambusowych, ale ten wygląda wyjątkowo. Wstęp bezpłatny.

Następnie pojechaliśmy do świątyni Giouji Temple (wstęp 300Y). To miejsce słynie z ogrodu porośniętego mchem. Magiczne 🙂

Skierowaliśmy się dalszą drogę i zupełnie przypadkiem natrafiliśmy na Seiryoji Temple, znaną także jako Saga Shagado. To niezwykle piękna drewniana kilkusetletnia świątynia buddyjska. Dzięki położeniu nieco na uboczu, jest tam cisza i spokój, przerywana tylko śpiewem ptaków i modlitwami…

Ostatni na naszej dzisiejszej liście był Złoty Pawilon – jedna z najbardziej znanych świątyń Kyoto. Jak można domyślić się z nazwy – jest cały pokryty złotem. Pięknie mieni się w słońcu 🙂 Wstęp 500Y.

Po przejechaniu na rowerach ponad 25km i przejściu kolejnych kilku na piechotę – docieramy wreszcie do naszego guesthouse’u. Mieliśmy ambitne plany zobaczenia wieczorem nocnej dzielnicy Kyoto, ale zamiast tego idziemy spać 😉

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz