Japonia (dzień 2) – Nikko

Dziś wybraliśmy się na jednodniową wycieczkę z Tokyo. Za cel postawiliśmy sobie Nikko – miasteczko znane z kompleksu świątyń Tosho-gu wpisanego na listę Światowego Dziedzictwa.

Podróż liniami JR do oddalonego o 128km Nikko zajmuje ok 2h i wymaga przesiadki w Utsunomiya (alternatywnie można pojechać pociągiem bezpośrednim prywatnego przewoźnika, ale to już nie na JR Pass). Pierwszy odcinek pokonuje się Shinkansenem (ok 50 min), co samo w sobie jest już przygodą, chociaż ze względu na ostre zakręty – pociąg rozwija prędkość zaledwie 130 km/h. Na tą część drogi warto zrobić rezerwację miejsca siedzącego (w razie jej braku należy przejść do specjalnego wagonu nieobjętego rezerwacją miejsc). W pociągu można kupić napoje i przekąski rozwożone przez obsługę. W Utsunomiya trzeba przesiąść się na Nikko Line (43 min). Linia jest bardzo dobrze oznaczona, więc nie można się zgubić.

Shinkansen Tsubusa na trasie Tokyo – Utsunomiya

W Nikko jest dużo do zobaczenia, więc warto wyjechać jak najwcześniej. My wzięliśmy pociąg odjeżdżający z dworca głównego Tokyo o 7.12, co wymagało od nas pobudki o 5.30.. Dzięki temu byliśmy w Nikko o 9-tej i mieliśmy cały dzień na zwiedzanie, które zajęło nam ponad 7 godzin. Do Tokyo wróciliśmy grubo po 18-tej.

Jadąc shinkansenem obserwowaliśmy japońskie miasta. Zabudowa jest faktycznie bardzo gęsta (z pewnością nie mają przepisów nakazujących zachowanie co najmniej 4m między budynkami ;)), jednak poza Tokyo jest zaskakująco dużo domków jednorodzinnych. Domy są w dodatku duże, chociaż trzeba przyznać, że stoją na bardzo małych działkach (na oko po ok 600-700m2). Szokujące jest, że w każdym mieście co któraś taka działka przeznaczona jest nie na dom, ale na.. miniaturowy cmentarz, otoczony ściśle domami! o_O

Zbierając przed podróżą informacje o Japonii czytałam, że to „betonowy kraj”. Autor artykułu podkreślał, że w Japonii nie ma niezamieszkanych obszarów, a gdzie okiem sięgnąć widać beton zabudowań. Trasa wiodąca linią Nikko Line z całą pewnością temu przeczy. Z pociągu widać rozległe lasy, piękne góry oraz urocze małe miasteczka. Mieliśmy przez chwilę wrażenie, jakbyśmy wyjechali na wieś.. 🙂

Po dotarciu do Nikko skierowaliśmy się do informacji turystycznej (są na obu dworcach kolejowych), co bardzo polecamy. Dostaliśmy tam mapki z umiejscowieniem najważniejszych atrakcji, informacje o głównych przystankach w mieście oraz rozkład jazdy autobusów. Namówiono nas także na zakup jednodniowego (a właściwie dwudniowego) biletu, ktory umożliwia wielokrotne korzystanie z autobusów (2 000Y, czyli ok 63zł). To był bardzo dobry pomysł – dzięki niemu pojechaliśmy zobaczyć oddalony o 18km wodospad Kegon i jezioro Chuzenji. Bilet autobusowy na kurs tylko do świątyń jest znacznie tańszy (kilkanaście złotych).

Do samych świątyń można dojść pieszo, co zajmuje ok 25min (niecałe 2 km). Nikko to piękne i niesamowicie zadbane miasteczko, więc taki spacer w słoneczny dzień musi być prawdziwą przyjemnością. Pogoda nas jednak nie rozpieszczała (było zimno i mżyło), więc postanowiliśmy skorzystać z transportu publicznego. Niedługo potem bardzo chwaliliśmy sobie tę decyzję – odległości pomiędzy świątyniami są tak duże, że tego dnia i tak przeszliśmy łącznie ponad 16km. Te 4 km więcej mogłyby być już ponad nasze siły 😉

Zwiedzanie rozpoczynamy od świętego mostu Shinkyo, do którego można dojechać autobusem lub przejść pieszo. Został zbudowany w 1636 roku i jest uznawany za jeden z najstarszych w Japonii. Początkowo był otwarty jedynie dla generałów i posłańców z Pałacu Cesarskiego, a obok istniał drugi most dla „zwykłych ludzi”. Shinkyo udostępniono publicznie dopiero w 1973 roku. Do tej pory istnieją obok siebie dwa mosty, a najlepszy widok na święty most jest z tego zbudowanego dla „pospólstwa”.

image

Pierwszą świątynią na naszej trasie była zniszczona po trzęsieniu ziemi (2009) świątynia Rinnoji, a dokładniej jej główny budynek – Sanbutsudo (wstęp 400Y, czyli ok 13zł). Liczyliśmy na to, że będzie już cześciowo odbudowana, ale prace nad nią są jeszcze na dość wczesnym etapie. Ich zakończenie planowane jest dopiero na 2020 rok. Zobaczenie tak szeroko zakrojonych prac renowacyjnych było jednak bardzo ciekawe. Świątynia została bowiem całkowicie rozebrana, a każdy jej element jest dokładnie opisany. Dla zwiedzających udostępniono ocalałe z wnętrza posągi buddy oraz taras widokowy, z którego można przyjrzeć się postępom prac.

Następnie dotarliśmy do całego kompleksu budynków sakralnych Toshogu Shrine (wstęp 1.300Y, czyli ok 40zł). W odróżnieniu od wcześniejszej buddyjskiej świątyni („temple”) – ten kompleks to świątynia shintoistyczna („shrine”). Shinto to tradycyjna japońska religia, charakteryzującą się politeizmem oraz różnorodnością kultów. Świątynie shintoistyczne mają proste wnętrza, ale za to bardzo piękne budynki (w szczególności dachy).

W kompleksie Toshogu znajduje się kilkanaście budynków, w tym m.in. trzy święte spichlerze, a na jednym z nich płaskorzeźba słoni wykonana jedynie na podstawie opisu tych zwierząt (w tamtym czasie w Japonii nie znano słoni!). Dokładnie naprzeciwko znajduje się drewniany budynek z pierwowzorem znanych na całym świecie małpkek „Nie widzę zła, nie słyszę zła, nie mówię zła”. Do tego kilka świątyń o ciekawych nazwach, w tym Świątynia Śpiącego Kota i Świątynia Płaczącego Smoka 🙂 Wszystkie ciekawe i warte zobaczenia.

Słonie rzeźbione na podstawie opisu słonia

Po przejściu kompleksu Toshogu udaliśmy się do położonych nieco na uboczu świątyń Futaarasan (wstęp 400Y, czyli ok 12zł) i Taiyuin (wstęp 550Y, czyli ok 17zł). Było w nich dużo mniej ludzi, a dzięki temu odczuwalny stawał się nastrój tych miejsc. Szczególnie mocno spodobała nam się świątynia Taiyuin z przepięknie zdobionymi bramami.


Z braku sił nie zobaczyliśmy świątyni Kanmangafuchi, która wydawała się być za daleko (już żałujemy..). Złapaliśmy natomiast autobus i pojechaliśmy zobaczyc wodospad i jezioro 🙂

Wodospad Kegon, mimo kosztu wstępu podanego w przewodnikach, jest bezpłatny. Płatne jest jedynie skorzystanie z windy (550Y, ok 18zł), ktora zwozi turystów kilka pięter niżej zmieniając perspektywę. Wg nas nie warto. Na górze przygotowano platformę widokową, z której można podziwiać ten wodospad bezpłatnie.

Ciekawe jest to, jak opóźniona jest tu wegetacja roślin. W okolicach wodospadu ani jedno liściaste drzewo nie zdażyło jeszcze wypuścić listków, podczas gdy w Tokyo wszystko jest już zielone. Dzięki temu zjawisku udało się nam jeszcze zobaczyć kwitnące wiśnie, mimo że święto Sakiru już minęło 🙂

Położone niedaleko wodospadu jezioro Chuzenji oferuje piękne widoki. Prawie ze wszystkich stron jest otoczone górami, co nadaje mu niezwykłej magii. Do tego jeszcze piękna czerwona brama tori stojąca tuż przy jeziorze oraz możliwość wypożyczenia łódki w ciepły dzień – cudowne miejsce na dłuższą chwilę relaksu 🙂

Wydatki:
– bilet całodniowy na autobus w Nikko: 2x 2.000Y
– chram Rinnoji (w remoncie): 2x 800Y
– chram Toshogu: 2x 1.300Y
– chram Futaarasan: 2x 400Y
– chram Tayuin: 2x 550Y
– książeczka świątynna (z wpisem): 1.500Y
– wpisy do książeczki świątynnej: 2x 300Y

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz