Chwila refleksji.. Malezyjczycy

Muszę przyznać, że Malezyjczycy (w szczególności ci w Kuala Lumpur) są niewyobrażalnie uprzejmi. Taksówkarze dbają o to, żebyśmy znalazły nasz hotel nawet wówczas, gdy jesteśmy z nimi umówieni na cenę, a podjechanie pod sam hotel wymaga kręcenia i nakładania dodatkowej drogi. Mimo wszystko i tak podwożą nas pod same drzwi.

W KL poznałyśmy Egipcjanina, który kilka miesiecy temu przeprowadził się do Malezji z Sharm, gdzie pracował w szkole nurkowania. Natknęliśmy się na niego w biurze podróży, do którego poszłyśmy szukając wycieczki do Taman Negara. Był tak zmartwiony tym, że nie mają już wolnych miejsc, że podał nam namiary na inne biura, które mogłyby mieć tę wycieczkę. Kiedy okazało się, że nie wiemy jak do nich trafić, zaproponował że zawiezie nas tam za ok 30min bo i tak jedzie w tamtą stronę. Oczywiście odmówiliśmy (nie wsiadamy do aut nieznanych osób), co bardzo go zmartwiło i próbował jak tylko mógł najlepiej wytłumaczyć nam drogę. Tłumaczył, pokazywał na mapie, sprawdzał czy zapamiętaliśmy. Poświecił na to dobrych kilka minut. Rzadko kiedy firma tak bardzo stara się wyjaśnić najkrótszą trasę do swojej bezpośredniej konkurencji 😉

Wczoraj poszłyśmy zobaczyć panoramę miasta z wieży telewizyjnej, pod którą podjechała akurat panna młoda, będąca znaną malezyjską aktorką. Zebrała się spora grupka gapiów, w tym większość pracowników wieży. Jedna z kobiet zauważyła, że jesteśmy zagubione (ze względu na tłum nie mogłyśmy zlokalizować wejścia) i od razu poprowadziła nas we właściwą stronę. Podziękowałam jej sądząc, że na tym się skończy i że zaraz wróci do dalszego oglądania młodej pary. Ona natomiast poszła z nami na pierwsze piętro, zaprowadziła nas do kas, wyjaśniła różnice w biletach i odeszła dopiero po upewnieniu się, że dokonałyśmy wyboru i nie mamy więcej pytań. Można by powiedzieć, że po prostu dobrze wykonywała swoją pracę, ale poświęciła nam więcej czasu niż oczekiwałyśmy, a w kasie stał inny pracownik, który mógł udzielić nam tych informacji. Zaopiekowała się nami dokładnie tak, jak robią tu wszyscy. Pomagają zanim ich o to poprosimy, nawiązują kontakt, robią sobie z nami zdjęcia. Czujemy się trochę jak celebrytki – VIPowska obsługa w każdym miejscu 🙂 Zastanawiam się tylko, czy cała ta uprzejmość wynika z cech narodu czy też z tego, że podróżujemy we dwie… 😉

Co więcej z mile zaskakujących cech Malezyjczyków – bardzo dobrze mówią po angielsku. I to dużo lepiej niż Tajowie (chociaż Tajlandia jest bardziej turystyczna) czy Filipińczycy (choć to jeden z ich oficjalnych języków). Swoboda porozumiewania się z nimi niesamowicie ułatwia podróżowanie.

Sam język malezyjski ma dość przyjemne brzmienie. Niektóre wyrazy są nawet podobne do języków europejskich (np. bagasi=bagaż). Chwilami można więc wywnioskować, na jaki temat rozmawiają. Pismo oparte jest na alfabecie łacińskim, więc także nie stwarza problemu. Najważniejsze komunikaty sa zresztą i tak powtórzone w języku angielskim 🙂

Iwona Kaźmierczak
Iwona Kaźmierczak
Podróże kocha od dziecka. Kiedyś głównie o nich śniła, od kilku lat realizuje swoje marzenia. W wyprawach przez świat uwielbia przygody, stykanie się z nieznanym, poznawanie nowych ludzi oraz niesamowite poczucie wolności, którą daje podróżowanie. Kontakt: iwona@dokadteraz.pl

Dodaj komentarz